fbpx

Relacja z pobytu na studiach w Bułgarii

Małgorzata Bernat

W II semsetrze roku akademickiego 2017/2018, uczestniczyłyśmy w wymianie studenckiej Erasmus+ w uczelni bułgarskiej Vasil Levski National Military University w Veliko Tarnowo.

Poniżej nasza relacja z pobytu: Anna  Stanek i Zuzanna Pawlak - studentki Wydziału Bezpieczeństwa Narodowego i Logistyki WSOSP.

Uczelnia kształci zarówno studentów wojskowych jak i cywilnych. W programie brało udział 7 studentów z Polski, 2 kadetów z Czech, 2 z Litwy, 4 z Węgier oraz liczna grupa kadetów z Rumunii. Uniwersytet położony jest na skraju niewielkiego miasteczka Veliko Tarnovo. Samo miasto położone jest w północno-centralnej Bułgarii nad rzeką Jantrą, około 240 km na północny wschód od Sofii. Jest jednym z najstarszych miast w Bułgarii, historycznie trzecią stolicą państwa, symbolem bułgarskiej niepodległości i państwowości. Położone jest na kilku wzgórzach, oddzielonych od siebie rzeką, z których najważniejsze to Sweta Gora, Carewec i Trapezica. Lokalizacja miasta wymusiła szczególną, wyjątkowo ciasną zabudowę, sprawiając wrażenie, iż domy stoją jeden na drugim. W związku z historią, zabytkami oraz niezwykle urodziwym krajobrazem, Veliko Tarnovo jest bardzo chętnie odwiedzane przez turystów.

Podróż: Najszybszym, najwygodniejszym i zarazem najtańszym sposobem podróży jest samolot do Sofii, a następnie bezpośredni autobus do Veliko Tarnovo. Dobrym pomysłem było wysłanie całego bagażu kurierem – cena takiej paczki jest nieporównywalnie niższa do cen biletów lotniczych z bagażem, a i sama podróż jest o wiele wygodniejsza jedynie z małą torbą . Oferty linii lotniczych zmieniają się – nie zawsze dostępne są loty bezpośrednie. Polecam zastanowić się nad niedługim pobytem w miejscu przesiadki. Nam z koleżanką, tym sposobem udało się zobaczyć Mediolan.

Po przybyciu do Sofii zaskoczyć może pewna dezinformacja. Brak odpowiednich oznaczeń i obsługa na lotnisku i dworcach słabo radząca sobie z językiem angielskim. Przydadzą się wyuczone zwroty w języku bułgarskim. Zwracam szczególną uwagę na kasowniki biletów w autobusach, wyglądają zupełnie inaczej niż w Polsce – są prawie niezauważalne, przez co już pierwszego dnia dostałyśmy mandat.

OPIEKA UCZELNI ZAGRANICZNEJ

Z dworca odebrał nas nasz Mentor i odwiózł bezpiecznie do hotelu. Tak, hotelu. Uczelnia postanowiła przyjąć więcej osób niż mogłoby się pomieścić w akademikach. W pierwszej chwili byłyśmy zaskoczone i obawiałyśmy się tego, bo warunki pozostawiały wiele do życzenia. Jednak już po niedługim czasie, okazało się, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Poznałyśmy inne osoby mieszkające w hotelu, a że była nas mała grupka, stworzyliśmy swoją hotelowo-erasmusową rodzinę i już żadne problemy nie były nam straszne.  W efekcie za tą samą cenę co pobyt w akademiku, mieliśmy znacznie lepszą lokalizację – bliżej centrum oraz wyjątkowe przeżycia.

Pierwszy tydzień zarezerwowany był na Welcome Week. W tym czasie uczelnia organizowała nam wiele rozrywek, takich jak – tradycyjna, bułgarska kolacja, zwiedzanie miasta z przewodnikiem, wycieczka do pobliskiej miejscowości – Arbanasi, jazda konno, gra w terenie pt. „Get lost in Veliko Tarnovo” oraz kilka imprez integracyjnych.

ŻYCIE UCZELNIANE

Oprócz przedmiotu Bulgarian Language and Culture wszystkie zajęcia odbywały się w języku angielskim. Wszyscy wykładowcy byli zawsze bardzo mili i pomocni, nie tylko w zakresie swojego przedmiotu. Wykładowcy znali dobrze angielski, przez co nie było problemów z dogadaniem się. Zajęcia były bardzo ciekawe, urozmaicone często poprzez filmy czy też prezentacje multimedialne. Pod koniec semestru odbyła się sesja podsumowująca. W przypadku zaliczeń, były one różnorodne, zależne od przedmiotu (egzaminy, prezentacje, prace końcowe). Treść zaliczeń dotyczyła zagadnień poruszanych na wykładach, większość odbywała się na podstawie testów sprawdzających, wygłoszenia prezentacji czy napisania referatu. W przypadku przedmiotu Operation Research zaliczeniem było wykonanie kilku ćwiczeń na komputerze i wyjaśnienie kilku podstawowych działań. Jednym z ważnych wydarzeń z życia uczelni była międzynarodowa Konferencja Milsec, której byliśmy uczestnikami. Mieliśmy okazję napisać i prezentować artykuły na interesujące nas tematy z dziedziny bezpieczeństwa. Niewątpliwie było to interesujące doświadczenie, dzięki któremu zdobyliśmy wiele cennych umiejętności. Pewnego rodzaju wyzwaniem, a także niesamowitą przygodą pełną wrażeń był Survival Training, w którym wszyscy brali udział. Być może dla kadetów nie było to nic wyjątkowego, ale nam dostarczyło to nie lada emocji i rozrywki. Transport wojskowymi ciężarówkami, kilkugodzinna wyprawa do wyznaczonego celu jedynie z mapą i kompasem, przeprawa przez niewielką rzeczkę, na miejscu przepiękny wodospad, zawody w strzelaniu, rzutach shuricenami, przeciąganiu liny, konkurencje sprawnościowe a na koniec grill i zasłużony odpoczynek – brzmi fajnie, prawda?

Jeśli jest się zakwaterowanym w jednym z akademików to nie ma problemu z dotarciem na uczelnię, gdyż mieszka się na jej terenie. W naszym wypadku, kiedy miejscem zakwaterowania był hotel musieliśmy pokonać kilka kilometrów. Głównie chodziliśmy pieszo, gdyż pogoda w Bułgarii rozpieszcza. W sytuacjach awaryjnych korzystaliśmy z taksówek.

WYDATKI

Ceny żywności w sklepach są porównywalne z polskimi, droższy jest jedynie nabiał. Jednym z problemów mieszkania w hotelu a nie w akademiku był brak kuchni. Oznaczało to brak możliwości samodzielnego gotowania. Po pewnym czasie zorganizowaliśmy sobie potrzebne do tego przyrządy, jednak wszystko na własną kieszeń. Ułatwiało to przygotowywanie podstawowych posiłków, jednak brak lodówki znacznie utrudniał sprawę. Oznaczało to dla nas stołowanie się w barach i restauracjach lub uczelnianej stołówce. Pomimo, iż ceny w takich miejscach są przystępne, to końcowy rozrachunek był o wiele większy niż byśmy mieli przygotowywać posiłki samodzielnie. W żywność zaopatrywaliśmy się w marketach Billa, CBA, które były bliżej centrum oraz Lidlu, który mieści się w pobliżu uczelni. Jeśli chodzi o stypendium, to z pewnością nie pokryje ono wszystkich kosztów. Jeśli będziemy oszczędni wystarczy nam na jedzenie, pozostałe koszta takie jak rozrywki i podróże z pewnością trzeba będzie pokryć z własnej kieszeni.

ŻYCIE STUDENCKIE

Jeśli chodzi o rozrywkę to w Veliko znajdziemy kilka klubów, najpopularniejszy z nich to zdecydowanie Organza. Oczywiście wszystko zależy od preferencji, ale dla nas najlepsze imprezy odbywały się w klubie Spider. Mogę polecić też bary Vouge i 23. Poza tym, mimo wszystko najlepsze były luźne spotkania, gdzie graliśmy w kalambury i łamaliśmy sobie języki próbując wymówić słowa w ojczystych językach naszych nowych znajomych.

PODRÓŻE

Choć uczelnia nie oferowała nam żadnych wycieczek, mogliśmy zabierać się w podróż z centralnym ESN Bulgaria gdzie tylko chcieliśmy, organizowano wycieczki nie tylko do Bułgarii ale także Macedonii i Albanii. Jeśli ma się tylko ochotę i odpowiednie środki to można objechać całą Bułgarię i wszystkie kraje dookoła. Jeśli jednak zdecydujemy się zostać w Veliko Tarnovo to z pewnością będziemy mieli co robić.

PODSUMOWANIE

Podsumowując, uważam, że przeżyłam najpiękniejszą przygodę swojego życia. Uważam, że Erasmus jest nieprzeciętnym  doświadczeniem naukowym, te 4 miesiące były najbardziej intensywnym etapem w moim życiu, które zapewne  na długo zostaną w mej pamięci. Spotkałam niesamowitych ludzi, nauczyłam się podstaw języka bułgarskiego, a także wiele przydatnych zwrotów w innych językach, samodzielności, zaradności. Myślę, że otworzyłam się na świat. Dla wszystkich, którzy się wahają uczestnictwa w tym programie: nie zastanawiajcie się, po prostu jedźcie! Jedyne czego żałuję to, że nie przystąpiłam do programu wcześniej.